 |
www.goodangel.fora.pl Forum, gdzie mogą spotkać się młodzi ludzie i porozmawiać dosłownie o wszystkim... Nastawione na nieprzeciętność uczestników ;)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zjadam_glodne_dzieci
Administrator
Dołączył: 15 Kwi 2009
Posty: 425
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Szydłowiec Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 14:46, 27 Paź 2009 Temat postu: Eksperymenty przysenne |
|
|
Wczoraj postanowiłem, że chcę pozwolić na to, aby ciało zasnęło, a ja chcę przyjrzeć się temu jak "wyłania się" sen i jak zaczynam śnić. Położyłem się w łóżku tak jak zawsze, czyli w zupełnie dowolny sposób, bo wiedziałem, że będę się przekręcał jako że zawsze to robię. Stwierdziłem, że nie powinno mi to przszkodzić w zaśnięciu tak jak nigdy nie przeszkadza. Leżałem więc sobie i co jakiś czas zmieniałem pozycję a przy tym obserwowałem uważnie co się dzieje w moim umyśle. Słyszałem różne dziwne dźwięki, głosy ale też i znajome utwory muzyczne. Widziałem też dziwne kolorowe plamy, cienkie kolorowe błyski, straszne twarze - prawdopodobnie były to jakieś hipnagogi. Moje myśli wędrowały po różnych tematach. Po pewnym czasie stwierdziłem z wewnętrzną radością, że choć dalej czuję ciało, to jednak nie jestem nim. Nawet jeśli moje ciało się przekręcało w łóżku, to już nie ja się przekręcałem, lecz ono było przekręcane przez podświadomość na wskutek swoistej sugestii. Bytowanie w takim ciele było bardzo fajne, bo jak już zasnęło, to zrobiło się bardzo, bardzo ciepłe - znacznie cieplejsze niż podczas normalnego funkcjonowania w ciągu dnia. Bytując sobie w śpiącym ciele obserwowałem jego mimowolne reakcje na różne dźwięki otoczenia dostrzegając tak znajome wzorce zachwoań. Potem znowu wróciłem do obserwacji wnętrza umysłu, jego dźwięków, kolorów i odczuć. W pewnym momencie nawet zacząłem widzieć trójwymiarowy obraz, ale to było tak jakbym znalazł się w ciemnej jaskini i dostrzegał tylko oświetlone bladym księżycowym światłem skalne ułomy. Podejrzewam, że było to tylko przypadkowe połączenie w trzeci wymiar losowych plam generowanych przez nerw wzrokowy albo przez mózg. W końcu zwróciłem uwagę na samą moją świadomość - nie była ona otumaniona jak przy wielkiej senności lub alkoholowym zamroczeniu, lecz była bardzo normalna, raczej jasna. Myśli co prawda nie funkcjonowały dokładnie tak samo i czasem odnotowywałem zjawiska urywania wątków, nagłych zapomnień i utrat ciągłości, ale potrafiłem się w tym odnaleźć, złapać swoją pamięć i połączyć wspomnienia oraz doświadczenia w całość. Dzięki temu zresztą mogę to tutaj opisywać. Podobało mi się bardzo, że nagle zacząłem formuować koncepty i wyobrażenia tego jak może wyglądać samo pojawienie się snu i przebudzenie się w nim, jak może wyglądać nadanie mi drugiego, sennego ciała. Wyobrażanie sobie tych konceptów zdawało się je jednocześnie stwarzać - tak jakbym jedną nogą znalazł się już w sennej rzeczywistości, w której to co rozkażę, stanie się. Albo jakbym był w stanie hinpotycznego transu. Podobało mi się to wszystko bardzo. Bardzo mi przypadło do gustu to, że nagle zrozumiałem, iż dlaczego właściwie miałbym nie mieć drugiego ciała skoro to tak bardzo oczywiste i sensowne nawet jeśli to ciało miałoby być iluzoryczne i istniejące tylko we śnie? Zacząłem z wielką ochotą wyglądać "fałszywych" wrażeń zmysłowych powiązanych z moją wyobraźnią, a nie z rzeczywistością fizyczną, aby koncentrując się na nich nauczyć się je kontrolować i w ten sposób stworzyć sobie metodę odczuwania snu, a następnie sen. Wydawało mi się to ogromnie oczywiste i bardzo na miejscu. Co ciekawe, w momencie, gdy się tym zajmowałem, naprawdę było mi wszystko jedno na którym boku leżę i co się dzieje z ciałem fizycznym, choć czułem je doskonale i gdybym chciał to mógłbym nim poruszać. Ono jednak było jakby czymś oddzielnym, a ja sobie "wisiałem w przestrzeni" jako niematerialny umysł. Wisiałem sobie pośród wrażeń różnego rodzaju. Bardzo to było urocze i przyjemne! Działy się jeszcze jakieś rzeczy, ale tych już teraz nie pamiętam, bo jednak skuszony jakimiś wyobrażeniami a może wpadając swoim niemateralnym bytem w senną otchłań po prostu zasnąłem i śniłem p ostaremu. Myślę jednak, że będę sobie powtarzał to ćwieczenie każdego dnia, bo w gruncie rzeczy nie wymaga ono żadnego wysiłku! Byłem tym zdumiony, ale naprawdę tak jest. Wysiłek to rzecz związana z mięśniami ciała, a nie z zasypianiem! Zrozumiałem to, gdy moje ciało zasnęło i nagle okazało się, że ja wcale nie odczuwam zmęczenia jako tako. Gdybym miał znaleźć psychiczny odpowiednik zmęczenia to byłaby to chyba skłonność do zapominania, dezorientacja, chaotyczne myśli, ale nad tym można zapanować po prostu chcąc.
Polecam wam wszystkim podejmować się takich eksperymentów. Ja ten wykonałem spontanicznie bez martwienia się nawet o to, że muszę wstać o 6 rano na pociag, a poszedłem spać o północy.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|